Krąg Pierwszy – Ziemia rozdział I Proszę mi wierzyć, że o charakterze ludzi decydują ich poranki. [Milan Kundera – Walc pożegnalny] Blok ten jakby inny stał w centrum tej ziemi. Mały dwu-klatkowy, nie należał ani do wojsk lądowych ani lotniczych, ani do kolejarzy, ani robotników zakładów chemicznych czy mechanicznych, też nie mieszkali w nim w całości górnicy z kopalni soli. Był niczyj w samym środku – niepozorny, najmniejszy i zagadkowy, był inny – jakby wybrany. Przed blokiem tuż na skrzyżowaniu chodników stała budka telefoniczna, co wskazywało, że mieszkała w nim jakaś ważna persona, ale nie tak ważna jak w bloku obok – wojsk lądowych, w której mieszkali oficerowie średniego szczebla, wyższego, a nawet generałowie – ale Ci najwyżsi zapewne mieli telefony w swoich domach. Takie czarne do połączeń z jednostką i też takie czerwone do połączeń nadzwyczajnych – z Partią. Ale co do zagadkowej budki przy chodniku - nigdy nie było wiadomo kto z tej budki wykonał dany telefon… Codziennie u podnóża wspomnianego bloku, tuż przed siedliskiem służby więziennej stała co rano o 6 czarna wołga, a potem o 6:30 zielony duży fiat. Do czarnej wołgi jak się domyślacie wchodził wysoki oficer służby bezpieczeństwa, a do zielonego dużego fiata generał wojsk lądowych. Gdy wszystkie rowery, prywatne samochody i uczniowie opuścili bloki i poszli do swych fabryk, swoich kramów czy innych zajęć i tylko matki z dziećmi w niebieskich wózkowych gondolach, zostały na chodnikach i ławeczkach – pod podnóże wspomnianego bloku podjeżdżał srebrny mercedes, o różnych godzinach, czekając raz długo, a raz krótko na człowieka, który wolnym krokiem w gustownej i drogiej, zachodniej odzieży raczył czasem zejść i pojechać tym mercedesem do swojej pracy – był to Zenon K. – prawdziwy strażnik, generał i opiekun tego miasta. Tak zaczynam się każdy poranek na ulicy sportowca, bohatera Polski, rozstrzelanego przez Niemców w Palmirach pod Warszawą – Janusza Kusocińskiego w pewnym zagadkowym „Mieście Bezprawia”. C.D.N. //JaPA