Myślę, że brak informacji może być potencjalnie bardziej szkodliwy niż jej podanie. O chorobie można rozmawiać w każdym wieku, wyjaśniając w sposób jak najprostszy i dostosowany, adekwatny do wieku naszej pociechy. Dziecko obserwuje i widzi lub słyszy różne rzeczy, nie tylko od chorego rodzica, ale także od rówieśników, sąsiadów i dalszej rodziny. Może to działać dezorganizująco i dodatkowo destabilizująco na dziecko. Nie ma znaczenia, czy jest to choroba psychiczna lub inna wpływająca na zmieniony lub ograniczony kontakt z rodzicem. Dlatego trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii w tym temacie. Drogi rodzicu, zastanów się jaką masz intencję, aby powiedzieć to dziecku? W jakim celu chcesz powiedzieć o swojej chorobie? Wnioskuję z opisu sytuacji, że Twoją intencją jest ochrona/przestrzeżenie/przestraszenie w celu zabezpieczenia dziecka przed rzeczami związanymi z narkotykami, a co za tym idzie z chorobą. Jeśli rzeczywiście taka jest intencja to trzeba ją zostawić… Ona zapewne wynika z trudnych przeżyć i doświadczenia życia z chorobą. Jest to zrozumiałe, jednak w tym przypadku przestraszenie dziecka po to, aby jak najbardziej się chroniło przed zachorowaniem robi kilka rzeczy. Zachorowanie na chorobę psychiczną nie zależy od tego czy ktoś weźmie środki odurzające czy też nie. To czynnik dodatkowy, pogłębiający chorobę, ale sam w sobie nie będący przyczyną. Przyjmowanie substancji psychoaktywnych na pewno może być triggerem dla rozwoju procesu psychotycznego dla osób na to podatnych. Istnieje szansa, że bez ekspozycji na substancję proces by się nie rozwinął… Ale też mógłby się rozwinąć z innych powodów albo w innym momencie życia. Nie możemy powiedzieć dziecku “tego nie rób, bo będziesz po tym chory psychicznie”. Uzależnienia nie biorą się z jednego kontaktu z substancjami psychoaktywnymi. Często pod uzależnieniami przykrywamy coś więcej co w nas siedzi. Powiedzenie dziecku, że jak będzie brało narkotyki to zachoruje, jest jak samospełniająca się przepowiednia. Po za tym dziesięciolatek nie przyswoi tej informacji w efektywny sposób. Skuteczne może okazać się bycie w relacji z dzieckiem. Czyli rozmawianie z nim, pytanie go o różne rzeczy, pytanie go o zdanie, i przede wszystkim w dużej mierze wiara w niego. Rodzice często dopasowują rzeczywistość do swoich przekonań/lęków, do schematów, które mają w głowie. W związku z czym rodzic będzie dopasowywał to co widzi u swojego dziecka do tego co mu się wydaje, że jest np. dla niego zagrażające. I w takiej sytuacji kiedy rodzić boi się, że dziecko będzie chore, bądź tego, że będzie zażywało narkotyki, będzie to trochę odnajdywał w swojej codzienności z dzieckiem. Swoimi „nieumiejętnymi” zachowaniami prewencyjnymi może powodować coraz większe napięcie albo brak zaufania do dziecka, a nawet obniżanie poczucia wartości. Prawdziwą prewencją w tym zakresie jest utrzymywanie relacji z dzieckiem, nie trzeba przy każdej sytuacji wykorzystywać okazji i mówić, że narkotyki są złe. Tylko gdy słyszymy opowieść o oranżadkach wciąganych przez nos, można zapytać, co o tym sądzisz? jakie to jest dla Ciebie? jak myślisz dlaczego oni to robią? Oczywiście bez oceniania tych dzieci, tylko zapytanie o to co dziecko myśli. Z wypowiedzi wynika, że dziecko ma świadomość tego, że to jest złe i to jest sygnał do tego aby mu ufać. Jest jeszcze jedna kwestia, to wcale nie jest łatwe ufać i zaufać. Dlatego rekomenduję każdemu rodzicowi, nawet temu bez zaburzeń praktykę wdzięczności każdego dnia. To powoduje wyrównanie bilansu negatywnych i pozytywnych myśli. My jako ludzie mamy tendencję do zbierania informacji, które zagrażają naszemu życiu. Jako ta zwierzęca część w nas, po prostu widzimy więcej zagrożeń niż okazji. Aby nauczyć się wyciszyć mózg gadzi, który próbuje nas ochronić przed zagrożeniem, musimy go troszeczkę „przeprogramować”. Jakby trochę go uspokoić. A uspokaja go chemia związana z wdzięcznością. Jest coś takiego jak dziennik wdzięczności, który robi się np. codziennie wieczorem. Rodzić może go robić sam dla siebie przed pójściem spać np. na temat swojego dziecka, czy siebie jako rodzica, czy swojej rodziny. Można go również robić razem z dzieckiem w postaci rozmowy pod koniec dnia, za co dziękujemy dzisiaj sobie, za co dziękujemy światu, czy Bogu w zależności kto jaką wyznaje filozofię/ideologię/religię, co się dobrego dzisiaj wydarzyło, miłe rzeczy, małe rzeczy dotyczące mnie samego oraz dotyczące innych ludzi. I to powoduje, że nasz uwaga, w większej mierze przekierowuje się na pozytywne rzeczy, a nie tylko na negatywne. A to dodatkowo wpływa na to, że zmniejsza się napięcie/lękliwość w nas w związku z czym to pomaga w takich sytuacjach. Na pewno nie polecam przeprowadzania rozmowy typu “jestem chory, i Ty synu musisz uważać bo też możesz być chory, a szczególnie nie zażywaj narkotyków”. Nie możemy też ukrywać choroby przed dzieckiem, jeżeli dziecko się o to zapyta, to można w odpowiedni dla niego sposób powiedzieć mu że np. mój mózg dział trochę inaczej i powoduje, że czasami czuje się tak a czasami tak… ale nie mówiłabym o tym, że jest to dziedziczne i że ty też tak będziesz miał, ponieważ nie ma się 100% pewności. A przede wszystkim ta informacja nie powinna w tym momencie obarczać dziecka odpowiedzialnością na zwracanie uwagi na takie rzeczy. Dziecko powinno mieć własne problemy adekwatne do swojego poziomu rozwojowego. A rodzic niech ma uwagę na to czy dziecko nie wykazuje cech zaburzeń psychicznych. Mam tu na myśli całe zestawy zachowań i cech, które są nieadekwatne do poziomu rozwojowego, ponieważ do 14 r.ż w mózgu zachodzi mielinizacja połączeń między neuronami. Więc do 14 r.ż może wystąpić chwiejny nastrój tak po prostu przejście ze stanu rozpaczy do śmiechu i euforii. Dobrą opcją byłoby poznanie psychologii rozwojowej człowieka, po to aby rodzic sam dla siebie miał narzędzie i wiedzę, że różne zachowania dziecka nie są symptomem choroby tylko normalnym zachowaniem dziecka. Odnośnie utrzymywania relacji z dzieckiem polecam książki (strategie w nich zawarte warto stosować we wszystkich aspektach życia: komunikacja z partnerem, z ludźmi z którymi się współpracuje, z bliskimi ludźmi): „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” Mazlish Elaine, Faber Adele „Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały” Faber Adele, Mazlish Elaine „Twoje kompetentne dziecko. Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?” Jesper Juul „Twoja kompetentna rodzina. Nowe drogi wychowania” Jesper Juul „Nie” z miłości. Mądrzy rodzice – silne dzieci” Jesper Juul Mam nadzieję, że pomogłam w jakimś stopniu. W razie pytań i wątpliwości proszę pisać. Pozdrawiam Psycholog Emilia