"Gdyby nie sztuka, zabiłabym się już dawno temu" - choroba i geniusz Yayoi Kusamy


  • pu-members

    Dzisiaj napiszę o pewnej japonce - artystce, która pomimo spędzenia połowy życia w szpitalu psychiatrycznym tworzyła, żyła i odniosła światową sławę.

    Zapraszam do lektury.

    Właśnie teraz w najbardziej znanyn i cenionym muzeum świata sztuki nowożytnej W Washington DC, czyli stolicy U.S.A.- muzeum Hirshhorn Museum, należącego do Instytutu Smitsonian Institute, jest wystawiona 6 z 20 instalacji które stworzyła w latach 60 ubiegłego wieku, składających się na wystawę pod tytułem “Infinity Mirror Room—Phalli’s Field”.

    Zainteresowanie jest tak ogromne, że kilka dni od uruchomienia wystawy siadały serwery Instytutu Smithsonian, na których można było kupić i zarezerwować bilety. Obecnie jest tylu chętnych, że sprzedać trwa tylko godzine w każdy poniedziałek rano. A i tak bilety znikaja w kilka minut. Muzeum musiało wprowadzić ograniczenia i każda osoba może przebywać w jednej sali wystawowej tylko maksymalnie 1 minutę.

    Wystawa planowana jest do końca czerwca, jednak już teraz, że będzie przedłużona, gdyz to NAJBARDZIEJ ODWIEDZANA wystawa w historii tego muzeum.

    A co tak przyciąga amerykanów i czemu dopiero po tylu latach instalacja ta została ponownie odkryta.
    Jak zawsze z genialnymi artystami Yayoi Kusama wyprzedziła swoja epokę. Stworzyła sale z tak ułożonymi lustrami i mirażem nieskończoności w salach. Dadatkowo w każdej sali są kolorowe skrawki, alementy i oświetlenie - które sprawia niesamowite efekty kalejdoskopowej nieskończoności, w której przebywa człowiek. Każdy z nas miał mały kalejdoskop w dzieciństwie, w który można było się wpatrywać godzinami i go obracać. Wyobraźmy sobie taki kalejdoskop w trójwymiarze, ze zmieniającym się oświetleniem, po którym możemy chodzić. Efekt musi być niesamowity.

    0_1491024126529_10737-2.jpg

    Yayoi Kusama

    0_1491024153778_10737-3.jpg
    Urodziła się w Japoni w 22 marca 1929, po poznaniu tradycyjnej sztuki japońskiej w świetnych szkołach artystycznych, wyjechała pod koniec lat 60 do Nowego Yorku. Wpadła w świat ewangardy amerykańskiej, poznała Claesa Oldenburga, Andy Warhola i Jaspera Johnsa również europejskich znanych twórców Lucia Fontany, Pola Buriego, Otta Piena oraz Gunther Uecker.
    Prawdopodobnie mieszkając Nowym Yorku i podróżując dużo po świecie, rozchorowała się psychicznie, dlatego w kolejnych 30 latach mieszkała w szpitalu psychiatrycznym w Tokio. Nie poddając się i jak sama mówi: “Gdyby nie sztuka, zabiłabym się juz dawno temu” tuż przy szpitalu utworzyła pracownie dla siebie. W dzień tworzyła w swojej pracowni, na noc wracała do szpitala. Pod opieką lekarzy wiodła tak życie przez kolejne 30 lat. Do dzisiaj choruje i tworzy. Sztuka trzyma ją po tej stronie lustra… życia.

    Są plany, że jej instalacja zawita do Europy, może nawet do Polski.
    Ciekawy czy 1 minuta starczy, aby dotknąć nieskończonej głębi w lustrach…

    1_1491025044478_Eternity2.jpg

    0_1491025044477_10737.jpg
    Pozdrawiam,
    JaPa

    [źródło ilustracji i informacji: hirshhorn museum and wikipedia]

    1. https://hirshhorn.si.edu/kusama/infinity-rooms/
    2. https://hirshhorn.si.edu/kusama/yayoi-kusama/
    3. https://en.wikipedia.org/wiki/Yayoi_Kusama

  • pu-members

    Tak , godzinami wpatrywałam się w taki dziecięcy kalejdoskop, dorzucałam nawet kolorowe kamyczki, by uzyskać dodatkowy efekt…
    i tak myślę że nasze życie nie jest usłane różami tylko takimi drobnymi i większymi kamykami.
    A minuta to zbyt mało by nasycić się tym, co uchwyciła artystka ale dobrze, że swoje wrażenia uwieczniła.